niedziela, 4 marca 2018

Czerwona spódnica w kratę (albo...pożegnanie?)

Nie było mnie tu tak długo, że - mówiąc szczerze - nie do końca pamiętam już, jak całe to bloggerowe ustrojstwo obsługiwać.


I robię to niejako z przymusu, ale pomyślałam sobie, że jestem Wam tych kilka słów wyjaśnienia winna.


stylizacja z kapeluszem | blogerka w kapeluszu | styl grunge | choker | blog o modzie | blog modowy | blogerka z Łodzi

Kiedy pisałam ostatniego posta dodanego tu przed moim zniknięciem, to nawet przez chwilę nie podejrzewałam, że za miesiąc zamiast dopinać wszystkie rzeczy związane ze ślubem na ostatni już guzik... będę podpisywać umowę wynajmu mieszkania w Warszawie i układać sobie życie w zupełnie inny sposób.

Los jest przewrotny.

stylizacja z kapeluszem

Blog nie jest miejscem na tego typu wyznania - zwłaszcza taki. Poza tym trochę mnie znacie i wiecie, że do kwestii uzewnętrzniania się z moimi prywatnymi sprawami i przemyśleniami dotyczącymi czegokolwiek oprócz ubrań/kosmetyków zawsze podchodziłam z dużą niechęcią.

Zrobiłam jeden tylko wyjątek - wspomniałam o ślubie. Jak widać - zupełnie niepotrzebnie.

styl grunge styl rockowy stylizacja z kapeluszem blog o modzie

W moim życiu zmieniło się wszystko. Ja też się zmieniłam. Nauczyłam się bardzo wielu nowych rzeczy. Przede wszystkim już kumam o co chodzi z tym wychodzeniem ze stref komfortu. Wylazłam w minionym roku z tak wielu stref komfortu, że powinni mnie chyba obwozić po wszelkich festiwalach coachingu. Dobra, bez żartów. Tak, umiem już gotować, urządzać mieszkanie, oszczędzać, wymieniać bezpieczniki i nie gubić się w Warszawie. A przynajmniej nie za dnia.

Wiem też, że nic co nas spotyka nie jest nam dane na zawsze i że wszystko można stracić z dnia na dzień. Oraz że w starym porzekadle o przyjaciołach (tych, których poznaje się w biedzie) jest sporo racji. A że koleżankami z pracy (zwłaszcza tymi z Mazur) lepiej się nie zachwycać.

Bez wdawania się w szczegóły: tak, Witkacy byłby ze mnie dumny - uczucia dziwności istnienia nazaznawałam się od wakacji chyba za wszystkie czasy.

rockowa stylizacja spódnica w kratę

Blogowanie? Nie miałam do tego głowy.

Raz, że myśl o dalszym prowadzeniu bloga sprawiała mi ból (bo to nie było tylko moje miejsce w sieci - to miejsce było Naszym Wspólnym Miejscem i nigdy nie powstałoby, gdyby nie zdjęcia Leszka), a dwa, że już na wiele, naprawdę wiele czasu przed końcem czerwca łapałam się na tym, że blog nie przynosi mi tyle radości, ile przynosił kiedyś.

Jednak nałóg to nałóg - bardzo mi Was brakuje. Co tu dużo mówić...

jak nosić styl grunge

Nie chcę rzucać słów na wiatr i obiecywać Wam czegoś, z czego nie będę mogła (a przede wszystkim chciała) w przyszłości się wywiązać.

Do regularnego prowadzenia bloga nie wrócę na pewno, bo nie mam na to już tyle czasu, ile miałam kiedyś. Ani zapału.

stylizacja z kapeluszem jak nosić kapelusz na rockowo portret w kapeluszu

Ale skoro los podrzuca mi czasem prezent w postaci kogoś, kto zechce mi zrobić zdjęcia, czyli moją kochaną Paulę (Moda i Takie Tam), to dlaczego z tego nie skorzystać ;)?

jak nosić kapelusz stylizacja grunge stylizacja z plecakiem spódnica w kratę blog

Poza tym - jeszcze nie umarłam. Nadal lubię ubrania (choć nie ukrywam, że odkąd przestałam blogować wydaję na nie o wiele mniej pieniędzy i wcale - jak się pewnie domyślacie - nie jest mi z tym źle), nadal lubię się nimi bawić, swojego stylu, jaki stąd pamiętacie także nie zmieniłam (aczkolwiek do boho czuję już niewymowny wstręt, od wakacji mój styl ewoluował w stronę grunge'u i rocka).

Może więc od czasu do czasu będę tu wracać.

Kto to wie...

stylizacja grunge

Kapelusz - H&M
Choker - JubiStyl
Płaszcz - H&M
Plecak - Forever 21
Sweter - H&M
Spódnica - C&A
Rajstopy - Gatta
Trzewiki - H&M

stylizacja grunge

jak nosić styl grunge blogerka radzi

P.S. Warszawa wcale nie jest taka fajna.
Ale o tym, dlaczego tak uważam może opowiem Wam następnym razem...

Jeśli takowy nastąpi.

49 komentarzy:

  1. No faktycznie Mar zapadłaś się jak kamień w wodę, tak nagle! Czytając Twojego posta jedno jet pewne - że nic nie jest pewne :) i dane nam raz na zawsze. Też przekonuję się często o tym i być może dlatego niestety mam pesymistyczną duszę i wolę być przygotowana na najgorsze niż na najlepsze. Życie to sinusoida i każdy ma swoją. Podziwiam za taką odwagę, zmianę miejsca zamieszkania, miasta i z tego co napisałaś dotychczasowego życia, ciężko by mi było odnaleźć się w podobnej sytuacji. Jak zwykle super się "Ciebie czyta" i ogląda Mar.Pozdrawiam i ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No daj spokój - na takie najgorsze nikt nie jest przygotowany i przypuszczam, że żadna z Was czegoś takiego się w tym momencie swojego życia w którym i ja byłam w wakacje nie spodziewała ;]

      Dzięki.

      Nie wiem czy to kwestia odwagi.
      Wtedy nie miałam żadnego lepszego pomysłu na siebie ;)

      Usuń
  2. Miło,że wróciłaś. Nie ukrywam,że brakowało mi Ciebie. Zgadzam się z Tobą nic w zyciu nie jest pewne, no po za tym właśnie, że nic pewnego nie ma. Sama się o tym przekonałam i podobnie jak Magda mam pesymistyczną duszę. Tak jst łatwiej. przynajmniej wiem, że mogę się spodziewać po ludziach najgorszego I wiem, że pewne sytuacje odbierają w nas chęć do czegokolwiek. Sama czasem się dziwię, że mam siłę robić wszystko i nawet się uśmiechać. Ale podobno "co nas nie zabije, to nas wzmocni". Mam nadzieję, ze w Twoim życiu wszystko się ułoży. I że będziemy częściej Cię tu widzieć :) Wiem, że to było Wasze miejsce w sieci, ale to Ty zawsze odkrywałaś pierwszą rolę swoimi stylizacjami, swoim pisaniem i zaangażowaniem :) A dobre zdjęcia to dodatek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle, że najgorszego... ale dobrze jest czasem nie ufać nikomu poza sobą ;)
      Szkoda, że trzeba się tego uczyć na swoich błędach, a nie na cudzych.

      Usuń
    2. Dokładnie. Ja zawsze powtarzam,że obojętnie komu, ufać w 100% nie można. Zawsze należy zachować choćby minimalny dystans. To boli jak się człowiek uczy na własnych błędach, ale jak się mawia 'co nas nie zabije, to nas wzmocni".

      Usuń
  3. Bardzo fajny zestaw, lubię takie zestawy.
    Oj zgadzam się z Twoim dopiskiem. Ja również nie przepadam za Warszawą, a niestety muszę tam być co miesiąc ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marczaku mój, jestem z CIebie dumna, bo przeżyłaś, jesteś, uśmiechasz się... Doskonale wiem jak się czujesz, bo jak wiesz lata temu przeżyłam coś podobnego. COś wtedy w człowieku umiera, ale podobno nic nie dzieje się bez przyczyny no i tam, gdzie zamykają się jedne drzwi, otwierają inne. Jedno mnie cieszy, że nasza przyjaźń trwa i widzimy się za dwa tygodnie, zrobimy foty jakich świat nie widział :) BUziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek jest mocny.
      A ja ciągle wierzę w tę naszą karmę ;)

      :*

      P.S. i w awaryjny plan z Częstochową też wierzę ;)

      Usuń
    2. Pokój u mnie masz zawsze a Imbir jest zakochany w nowej cioci 😘

      Usuń
    3. Ciocia ma dla Imbira zabawki :D Nie może się doczekać, kiedy mu je da :D

      Usuń
  5. Fajnie, że wrocilaś na bloga, mam nadzieję, że będą kolejne posty. W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, może los ma dla Ciebie inne plany. Widzę , że gościsz w moich stronach, bo Częstochowa w tle. Trzymaj się cieplutko i głowa do góry, pięknie wygladasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tylko wobec mnie los ma ciągle jakieś inne plany ;)
      Ja wolałabym jednak, żeby trochę tych niespodzianek zostawił innym.

      Dzięki i wzajemnie :)

      Usuń
  6. zdjęcia i strój super <3 mam nadzieję, że będziesz tu częściej zaglądać.
    I niestety mogę podpisać się pod stwierdzeniem "Los jest przewrotny", również dość boleśnie to odczuwam ostatnio ... życzę dużo sił i przesyłam uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie masz pojęcia, jak bardzo mi Cię tutaj brakuję! Dobrze wiesz, że kto jak kto ale ja od samego początku zachwycam się Twoimi stylizacjami. Co tu dużo mówić... Mar, wracaj tu czasem ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Przykro mi, że tak to się wszytko potoczyło. Ale jeszcze tyle pięknych chwil przed Tobą, tyle może się zdarzyć.
    Trzymaj się i nie rezygnuj z blogowania. Zawsze też możesz się przenieść na Instagram. Ja częściej tam bywam niż na blogu czy fb. Można łatwiej nawiązać kontakt z ludźmi i jakoś jest tam fajniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to już nie będzie ten scenariusz, który sobie z taką pasją pisałam ;)
      O, nie - Instagram to już na pewno odpada!
      A na pewno nie jako forma jakiegokolwiek blogowania ;P

      Usuń
  9. Mam jednak nadzieję, że częściej będziesz tu wracać;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj brakuje tu Ciebie, ale to zrozumiałe. Fajnie jak chociaż czasami zaszczycisz Nas swoją obecnością. Zdjęcia i stylizacja świetne, w tej kwesti nic się nie zmieniło. Pięknie wyglądasz,jak zawsze w swoim stylu i moim(:

    OdpowiedzUsuń
  11. Dear Mar. Chciałoby się dużo napisać i wykrzyczeć. Życie bywa bardzo przewrotne, a ja cóż... nigdy bym nie przypuszczała, że na 3 tygodnie przed ślubem zabierze mi Ukochanego Tatę. Są sytuacje, których nie spodziewamy się w najgorszych snach. Wszystkiego Dobrego, dużo uśmiechu mimo wszytko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro, bo strata kogoś z rodziny jest stratą nieporównywalnie większą i bardziej bolesną, niż strata kogoś - było nie było - obcego.
      Ważne, że nie byłaś sama. To już wiele.
      Dzięki i wzajemnie!

      Usuń
  12. tak się tylko domyślałam, co się mogło stać, ale że kiepska jestem w te klocki, to nie pozostaje mi nic innego jak tylko gdybanie, co tam się u Ciebie, że się tak kolokwialnie wyrażę, odjebało.
    Cóż, życie pisze różne scenariusze i nie chcę tutaj się bawić w Paolo Coelo, ale nigdy nie wiadomo co się nam przydarzy i grunt to się nie załamać, tylko ogarnąć dupę i jakoś się odnaleźć w nowej sytuacji. Widzę po zdjęciach, że Ty się ogarnęłaś i odnalazłaś w nowym miejscu :) więc życzę Ci wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że jednak będziesz tu jeszcze zaglądać, bo, cholerka, brakuje mi Ciebie trochę w tej całej blogosferze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogowanie nauczyło mnie udawania, więc uśmiechać to ja się już potrafię - nawet jak u mnie niezbyt wesoło ;)
      Ogarnąć się musiałam, bo gdzieś trzeba było mieszkać i za coś żyć, tylko zbyt pochopnie wybrałam stolicę ;)
      Na szczęście już wkrótce z niej wracam - bo mam do kogo :)
      I trochę tęsknię za Łodzią ;)

      Usuń
  13. Marczaku nic nie dzieje się bez powodu! Lepiej teraz, niż za rok lub dwa miało to upaść. Niech żałują Ci co odeszli.
    Powodzenia kochana. Zaglądaj tutaj częściej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm. To jest bardzo dyskusyjne podejście do tematu. Ja nadal mam inne.

      Nie dziękuję.
      No i będę się starać ;)

      Usuń
  14. Mar, kochana !!! Dobrze, że wróciłaś. Wiele osób za Tobą tęskniło. Podziwiam Cię za to jak sobie poradziłaś z sytuacją. Tak, w życiu wszystko się zmienia, nic nie jest na zawsze. Życie to nieustanna sinusoida, nie tylko Twoje ale każdego z nas. Wiadomo, że każdy kiedyś miał, ma lub będzie miał dosyć wszystkiego i dlatego nie lubimy czytać o przykrych rzeczach. Przynajmniej ja nie lubię. Nie pociesza mnie, że ktoś ma gorzej. Ale Ty tak świetnie to opisałaś, z klasą, opanowaniem. To dobra lekcja dla nas wszystkich. Zauważyłam, że nie napisałaś o tym w chwilach emocji, tylko po czasie, kiedy one już opadły a Ty spojrzałaś na to z innej strony, uspokoiłaś się. To bardzo trudne.
    Och Mar, przychodź tu do nas jak najczęściej i pisz. Pisz, bo uwielbiamy Ciebie czytać. A jeżeli chodzi o fotki, to ja zawsze jestem do dyspozycji.
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele? Ja jakoś nie zauważyłam, żeby zbyt wiele osób z blogosfery dostrzegło moje zniknięcie ;) Jeden blog mniej do wyklikania, czyli baba z wozu - koniom lżej :>
      To też między innymi utwierdziło mnie w przekonaniu, że blogosfera jest w bardzo dużym stopniu ułudą jednej wielkiej rodziny, a większość tych przyjacielskich relacji jest tylko pozą taką samą, jak stylowe miny do zdjęć.
      Nie mówię tego nijak odnosząc się do Ciebie, Soniu. Ot, taka ogólna refleksja.

      No, tak, tak - każdy podziwia. I każdy boi się o tym pomyśleć jakoś dłużej, bo ludzkie nieszczęście przyprawia o taki sam lęk, jak najgorsza choroba zakaźna. Nikt nie lubi czytać o nim, bo choć tak jak napisałaś - życie każdego jest sinusoidą - to wolimy myśleć, że nas TO nigdy nie spotka ;)

      Być może to jest kara za moją empatię - ja rozkminiałam dlaczego ludziom przytrafiają się rozmaite pechy. I w końcu się zaraziłam ;)

      Napisałam po czasie, bo kiedy to wszystko się działo miałam ochotę zakopać się 100 metrów pod ziemią i nigdy stamtąd nie wyleźć. Choć to nie ja powinnam się wstydzić.

      Dzięki, ale mamy do siebie dość daleko ;P

      Też buziakuję!

      Usuń
  15. Bardzo mi Ciebie brakowało, cieszę się, że wróciłaś. Są w naszym życiu rzeczy na które nigdy nie da się przygotowac. Mam nadzieję, zę jednak częściej będiesz wrzucała posty, że będzie Ci się chciało chcieć. Ściskam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to nawet choćbym chciała, Marzenko, nie mam już tyle czasu, ile miałam kiedyś.
      A blogowanie to bardzo czasochłonna zabawa ;P
      Ale pomyślę, jak to ogarnąć.
      I jak zamienić to miejsce w bliższe nowej mnie ;)

      Też pozdrawiam!

      Usuń
  16. Cieszę się, że się pokazałaś, oczywiście rozumie zmianę sytuacji ale bardzo Cię tu brakuje.
    Życzę Ci, żebyś odnalazła się w nowej sytuacji, jesteś wspaniała, wszystko możesz!!!
    Blogowanie zajmuje dużo czasu ale może chociaż ale może chociaż raz na jakiś czas uda się do nas wrócić. Pięknie wyglądasz w tej kraciastej spódniczce. Śliczne zdjęcia, brawa dla fotografa...pozdrawiam, buziaki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, dzięki, Basiu ;) w teorii możemy wszystko, ale bardzo wiele rzeczy i spraw zależy od okoliczności całkowicie od nas niezależnych.

      Ściskam!

      Usuń
  17. Jak miło na Ciebie popatrzeć, Kochana! ♥ Nieraz zastanawiałam się, dlaczego nie dodajesz nowych wpisów. Cieszę się, że wróciłaś i mam wielką nadzieję, że jednak będziesz dodawać nowe wpisy. Ściskam i pozdrawiam cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Super, że powróciłaś do blogowania bo szczerze się zastanawiałam gdzie się podziewasz! ;)

    Pozdrawiam - http://izabiela.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złego diabli nie biorą, do piekła się zapaść nie mogłam ;)

      Usuń
  19. Mam nadzieje że wróciłaś na stałe. Jak czytałam co pisałaś.. hm byłam w podobnej sytuacji :) przypomniałaś mi jak to było z moimi początkami mieszkania w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
  20. fajnie Cię tutaj zobaczyć!
    W sprawie jestem dość na bieżąco dzięki facebookowi. Dużo dobrych słów już usłyszałaś więc powiem Ci coś co mnie kiedyś w nieco innej sytuacji pomogło. Będzie źle a nawet bardzo źle. Wcale nie będzie lepiej. Ale! Z każdego dna człowiek się odbije, prędzej czy później. A co Warszawy? błe. ja nie lubie, podziwiam! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym jednak wolała, Konstancjo, żeby jednak było lepiej ;-)
      Ja siebie też podziwiam - zwłaszcza w poranki, kiedy tłukę się do metra tramwajem wypchanym ludźmi jak konserwa sardynkami.
      Chyba za bardzo przywykłam do mniej ludnych miejscowości :->

      Usuń
  21. jak dobrze Cię widzieć! blog przy pewnych 'przypadkach' życiowych schodzi na drugi, czy nawet trzeci plan, wiem coś o tym.. trzymaj się Mar!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ponoć co nas nie zabije, to nas wzmocni - słabe pocieszenie, ale jestem pewna, że wszystko się poukłada. Czasem jest tak, że coś wydaje nam się końcem świata, a później okazuje się, że czeka nas coś lepszego.
    Fajnie Cię widzieć, mam nadzieję, że w miarę możliwości jednak będziesz się tu pojawiać:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda że to wszystko się tak potoczyło😥
    Mam nadzieję że stolicy jednak będzie Ci dobrze,i że z czasem wszystko się ułoży jak najlepiej-tego ci życzę 😘
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  24. O, w końcu wróciłaś! Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie i dużo uśmiechu! Piękne masz oczy

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękny jest ten kapelutek! Miłego dnia Kochana! ❤️

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale miło znowu Cię widzieć Mar, fajnie że wróciłaś, jednak szkoda, że w tak smutnych okolicznościach.... :(

    Pamiętaj, że po burzy zawsze świeci słońce - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)
    Najwyraźniej los ma na Ciebie zupełnie inny plan... :) :)
    Oby wszystko poukładało się po Twojej myśli :)

    Buziaki i kapelusz do góry :) :*
    Daria



    OdpowiedzUsuń
  27. Jak mawiała kiedyś moja koleżanka, nigdy nie wiadomo, co się komu na środku drogi rozkraczy. Ale mam jakieś takie wrażenie, że trochę wydoroślałaś, no bo jak umiesz gotować.. nie, śmieję się. Wiadomo, że każde doświadczenie pozostawia jakiś ślad.
    Cieszę się, że się odezwałaś, pokazałaś. Miło Cię widzieć. Świetnie wyglądasz i super jest ta spódnica :)) Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mar, Kochana jak cudownie Cię widzieć :) Wspaniale wyglądasz :)))
    Przykro mi, że taka sytuacja Cię spotkała, ale głęboko wierzę, że będzie dobrze. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  29. Życze ci wszystkiego dobrego. Na pewno sie wszystko ułozy ! Jesteś silniejsza niz ci sie wydaje :*:*

    OdpowiedzUsuń

Jeśli coś Ci się spodobało (albo i nie spodobało - to się zdarza), to daj mi o tym znać :) Byle kulturalnie ;)
Za wszystkie odwiedziny i komentarze serdecznie dziękuję.
Zawsze staram się odwiedzać wszystkich, którzy tu zaglądają. Bądź więc spokojny/-a, bo na pewno i do Ciebie zajrzę (nie musisz zostawiać linków do swojego bloga/strony w komentarzu - trafię do Ciebie po profilu blogera/profilu Google).
Na wszelkie pytania zwykle odpowiadam w komentarzach pod postem (ale zwykle, to nie "zawsze" - także nie ma reguły ;P).

Pozdrawiam, Mar.

P.S. Agresywny, jawny spam będzie kasowany - nie proś mnie więc o klikanie w linki, obserwację i resztę takich spraw. Jeśli Twój blog mi się spodoba, to sama go zaobserwuję. Wiele mi się podoba. W konkursach nie biorę udziału.